poniedziałek, 18 czerwca 2012

2. Co to kurwa ma byc? Jakies science fiction czy co?


Otworzyłam lekko oczy jednocześnie łapiąc się za głowę. Rozglądałam się po pomieszczeniu w którym się znajdywałam. Wielki ciemno niebieski pokój z pięknymi szkicami na ścianach oprawione w drewniane ramy. Przejechałam ręką po głowie i zamarłam. Dotąd moje długie falowane brąz włosy były krótkie i jakieś takie twarde. W tym momencie dostrzegłam że jestem całkiem naga. Zerwałam się na równe nogi i spojrzałam na „swoje” męskie ciało ciało.
J; Co to kurwa ma być? Jakieś science fiction czy co? - mówiłam do siebie. - Nie no ja mam jakieś zwidy, albo przechodzę mutację, albo w ogóle ześwirowałam. Poszłam do łazienki by przeglądnąć się w lustrze i sprawdzić czy jeszcze coś się u mnie zmieniło. Stanęłam przed lustrem i po raz kolejny zamarłam.
- Co ? On? Nie no to już jest jakaś paranoja. - warknęłam – Nie mogłam już się w cielić w Scotta
Mechlowicza ? Nie bo ja musiałam wybrać akurat Zayna Malika. O Mój Boże co ja gadam....

Siedziałam skulona w kącie i biłam głową o ścianę. W głowie krążyły mi takie pytania jak...: Jak to Możliwe? Co się w ogóle ze mną stało? Czy to możliwe że ja zamieniłam się ciałem z nim.
J: Boże a ten gostek w klubie mówił że te prochy nie siadają na umyśle. No widocznie mi siadły. Albo w całości zjadły mi umysł.
Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Wstałam i podeszłam do ogromnej szafy. Otworzyłam ja a moim oczom ukazały się zarąbiste ciuchy. Zabrałam czerwoną bejsbolówkę kremowe spodnie i biały t- shirt. Poszłam do łazienki szybko się przebrałam i wróciłam do jego sypialni. Zabrałam z łóżka telefon, klucze i portfel.
Wyszłam z pokoju z nadzieją ze na nikogo nie natrafię. Zeszłam na dól. Jak na złość siedział tam Louis.
Lu: Gdzie idziesz?
J: Na spacer
Lu: Serio się pytam
J; Na siłownie.
Lu; Czemu od razu się nie przyznasz że idziesz do Perrie
J; No tak ..
Lu: Pozdrów ją.
J; Serio?
Lu: Nie.
Wyszłam z domu, wsiadłam do jednego z samochodów zaparkowanych na podjeździe i pojechałam w stronę centrum.
W padłam na pomysł że skoro ja chamsko wepchałam się Zaynowi do ciała to pewnie on wszedł do mojego. Tak wiem głupio to brzmi.


Weszłam do swojego mieszkania. Udałam się do swojej sypialni. Zayn leżał na podłodze obok mojej szafy. Podeszłam do niego i poklepałam po policzkach. Otworzył leniwie oczy i uśmiechnę się niepewnie.
Z; Umarłem?- zapytał
J: No można tak powiedzieć..
Z; Widzę anioła...
J; Pfff skromny jesteś.
Z; Dlaczego ja mam taki dziwny głos? I co się stało z moimi włosami? Boże ja jestem Kobietą! Co ty mi zrobiłeś...?- zapytał przerażony zrywając się na równe nogi.
J : Nic ci nie zrobiłam. Zayn słuchaj! Wiem jak to może zabrzmieć ale... jakimś sposobem zamieniliśmy się ciałami. Sama tego nie rozumiem.
Z; Czekaj czekaj bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem! Czyli teraz ja jestem tobą a ty mną... Tak?
J; Taaak..
Z; Ty chyba zwariowałaś. Nie to ja zwariowałem. Wiedziałem że bąki Nialla kiedyś mi zaszkodzą.
J; Zayn to nie jest śmieszne. Co teraz robimy?
Z; Nie wiem. Muszę się oswoić z tym faktem....



O matko... i co sadzicie? Tak wiem zaskoczyłam was przebiegiem zdarzeń.... Mam nadzieję ze się podoba... oj mam ambitny plan co do tego opowiadania.... 
Komentujcie :*

sobota, 16 czerwca 2012

1. To wielka szansa...


Wyszłam z mieszkania i udałam się w kierunku windy. Czekając na jej przyjazd wyjęłam z torebki swój notatnik i zaczęłam powtarzać materiał do testu. Gdy winda przyjechał nie odrywając wzroku od notatek weszłam do środka. Stał obok mnie jakiś chłopak i starsza kobieta lecz nie zwracałam na nich większej uwagi. Nagle winda zatrzymała się a światła zgasły.
J: Co jest? Cholera nie zdążę na egzamin- warknęłam waląc rękami po drzwiach windy.
Z:Zrobisz sobie krzywdę – oznajmił chłopak łapiąc mnie za nadgarstki.
J: Yyy... nie sądzę abym mogła sobie cokolwiek zrobić od walenia rękoma po drzwiach – burknęłam wyrywając mu się. Dopiero w tym momencie przyglądnęłam mu się dokładnie. To Zayn Malik. Ten od One direction i od tej Perrie...
Z: Jestem Zayn - powiedział podając mi rękę.
J: Wiem kim jesteś – syknęłam odwracając się.
Starsza kobieta przyglądała nam się z zaciekawieniem. To znaczy nie wiem ile miała lat ale wyglądała staro. Siwe włosy, pomarszczona twarz, niska i dosyć puszysta sylwetka no i ciuchy jak u bezdomnej. Zdziwiła mnie trochę jej obecność. Bo co taka osoba w podartych ciuchach która wygląda jak szamanka robi w takim apartamentowcu ?
Usiadłam na podłodze i zaczęłam wertować swoje notatki z nadzieja że może jakiś procent wiedzy wejdzie do mojej głowy i ukończ te cholerne studia.
Z: Studiujesz? - Zapytał Zayn z zaciekawieniem nachylając się najemną.
J: Tak – syknęłam – Mógł byś mi łaskawie nie przeszkadzać... jeśli nie zauważyłeś to ja próbuję się uczyć...
Z: A no tak przepraszam – powiedział speszony odsuwając się ode mnie. Wyją z torby butelkę wody i chodził w tę i z powrotem popijając. W końcu potkną się o moje nogi i wylał całą zawartość na na moje notatki.
J; Co robisz idioto – Krzyknęłam zrywając się. W całym zeszycie pojawiły się zacieki a wyrazy zlały się w jedna wielką niebieską plamę.
Z: Przepraszam, naprawdę przepraszam. Nie chciałem- tłumaczył się próbując je wysuszyć.


Siedziałam na przeciwko Zayna z obrażoną miną nie odzywając się do niego ani słowem. Ten za to nie był w stanie wysiedzieć nic nie mówiąc. Co chwila mnie przepraszał a szersza kobieta stała bezruchu spoglądając to na niego to na mnie...
Z: Jak już się stąd wydostaniemy to zapraszam cie na kawę – oznajmił uśmiechając się zalotnie.
J; A może ja nie chce z tobą nigdzie iść?! - warknęłam
Z: Chcesz chcesz...To będzie wynagrodzenie za te notatki...
J: Gościu coś ty się tak mnie uczepił?- zapytałam wkurzona- Gwiazda zastana która myśli że może wszystko...
Z: Chcę po prostu być miły... To ciebie ciągle coś nie pasuje..- oznajmił
Tak właśnie zaczęła się ostra wymiana słów. Nagle ta kobieta , która od 30 minut nie wydała z siebie ani jednego dźwięku zaczęła coś mamrotać pod nosem. Jakieś niezrozumiałe słowa, zupełnie bez sensu. Patrzyliśmy na nią jak na wariatkę. Nagle światła się zapaliły a winda ruszyła.

Dotarłam na uczelnię z lekkim spóźnieniem, ale ważne że w ogóle dotarłam. Po godzinie pisania testu spokojnie opuściłam budynek uczelni i udałam się do kawiarni z przyjaciółkami.
Przegadałyśmy prawię godzinę. Umówiłyśmy się na szalony wypad do jednego z Landyjskich klubów. Zadzwoniłam do swojego chłopaka i powiadomiłam go o naszych planach na wieczór. Nie był zbytnio zadowolony bo chciał spędzić ten czas ze mną sam na sam ale już było postanowione. Dzisiaj robimy sobie babski wieczór.

Weszłam do swojego mieszkania rzucając szpilki w kąt. Poszłam do sypialni, zabrałam laptopa z komody i położyłam się na łóżku. Otworzyłam stronkę z portalem plotkarskim na którym najczęściej bywam. Usłyszałam ze moja komórka dzwoni. Wstałam z łóżka i udałam się po nią do torebki.
H: Hej kochanie. Zmiana planów! Nie idziemy na imprezę.
J; Dlaczego?
H: To znaczy idziemy nie tylko na imprezę ale także na kolację.
J; Z kim?
H; Z tą blondyną która mieszkała obok mnie. A dokładniej to z nią i jej narzeczonym.
J; Nie dzięki idźcie same.
H; Milli on ma agencję modelek i linię ubrań.. TO szansa dla mnie i Kate. A jeśli dobrze pójdzie ty będziesz mogła pokazać mu swoje projekty może coś mu się spodoba i dołączy je do swojej kolekcji...
J; Ok ale wątpię żeby mu się cokolwiek spodobało.
H; Za 2 godziny przyjedziemy po ciebie. Bądź gotowa.
Rzuciłam telefon na łóżko i wróciłam do przeglądani internetu. Co drugi artykuł był o One direction. Wkurzało mnie to. Miałam już dość tych debili. Wkurzona brakiem jakichś sensownych Newsów postanowiłam zacząć się szykować. Podeszłam do szafy by wybrać jakąś kieckę. Nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam na ziemię.



Oto i pierwszy rozdział.   Nie wyszedł idealnie taki jak wyglądał w mojej głowie. Pech... Zapraszam do komentowania ...:*

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Prolog

Jestem Milagros ale wszyscy mówią mi Mili. Skąd wzięło się moje imię? Otóż moja matka jest zawzięta fanką brazylijskich seriali. Jestem na ostatnim roku studiów i od nie dawna pracuję w ekskluzywnym butiku. Mam cudownego chłopaka  i dwie kochane przyjaciółki Kate i Honey.  W takim składzie podbijamy wszystkie Landyjskie kluby i balujemy do rana...Uwielbiam rysować, to jest mój żywioł i tym własnie chciała bym się zając po skończeniu studiów.  O ile je skończę. na razie się na to nie zanosi. Nie mam czasu ani ochoty na naukę. Gdyby testy były z wiedzy o gwiazdach miała bym najwyższe stopnie. Praktycznie ciągle siedzę w internecie. Znajomi nazywają mnie "Dziecko internetu"

Dziewczyna z idealnym życiem, z wymarzonym chłopakiem i oddanymi przyjaciółkami. Z planami na życie i każdy wieczór, spotka chłopaka który zburzy jej świat. Diametralnie odmieni jej życie. Na lepsze? .....